środa, 27 października 2010

1.Ramen Rozpaczy

Postanowiłam zacząć pisać drugie opowiadanie. Raczej komedie. W większości będzie epizodyczna. Oczywiście z paringiem SasuNaru ^^

Natchnął mnie do tego inny fick. Jeśli czytacie ficki z HP to na pewno na niego trafiliście. Nie będzie taki idealny, bo jestem początkującą pisarką, ale dam z siebie wszystko ^^

Sądzę, że już nie będzie takiej długiej przerwy, przepraszam za to, ale miałam kilka problemów w domu i po prostu nie mogłam :C

W każdym razie,
Zapraszam do czytania ^^



1.Ramen Rozpaczy.



Naruto spoglądał w zdumieniu na Sakurę, która resztkami swych sił, przelała z wielkiego kotła, do małej miseczki, porcje gorącego ramenu. Spojrzała na całość, z zadowalającym uśmiechem i podeszła do przyjaciela.

-No dobra, Sakuro... mam przez 31 dni, codziennie rano, spożywać twoje projekty kulinarne,a to wszystko na rzecz większego dobra?- Zapytał Naruto, wpatrując się uważnie w przyjaciółkę.

-Otóż to, Naruto!- Klasnęła w dłonie, po czym podsunęła miskę pod głowę Naruto.- Jeśli wszystkie będą idealne i nie będą miały żadnych defektów, bardzo ułatwi mi to pracę jako uzdrowiciela i wzbogaci zawartość mojego portfela.- Rzekła z zadowoleniem.

-Ale dlaczego ja?

-Jak to dlaczego?- Zapytała zdziwiona.- Ponieważ jesteś moim najlepszym przyjacielem i jako TEN przyjaciel, masz pewne obowiązki wobec mnie.

-...

-No dalej, poza tym, już wcześniej obiecałeś, że to zrobisz, więc nie masz wyjścia. Przecież nie rzucasz słów na wiatr.

Naruto ze zrezygnowaniem spojrzał na ramen leżący przed nim. Owszem, zgodził się. Zgodził się, gdy tylko usłyszał słowo "ramen". Nie sądził, że po nim jego zachowanie zmieni się diametralnie. Każdy ramen, miał wyznaczoną sobie własną nazwę, która przemawiała za jego działanie. Czyli, jak wypiłby "ramen inteligencji", byłby najprawdopodobniej najbłyskotliwszą osobą w wiosce. Przynajmniej w taki sposób próbowała mu to wyjaśnić Sakura.

-No pij już- Ponaglała go, kładąc łokcie na blacie stołu, a podbródek oparła o złączone dłonie.

-Eh...- Blondyn rozdzielił pałeczki i westchnął.- Itadakimasu!


-----------


Po skończonym posiłku, wyszedł z Sakurą z mieszkania, w kierunku siedziby Hokage. Rano dostał wiadomość, by stawić się u niej, lecz nie wyjaśniła w jakiej sprawie. Naruto stwierdził, że pewnie ma dla niego jakąś misję. Już dawno nie dostał porządniej misji. Tsunade usprawiedliwiała to, mówiąc, że Madara grasuje w okolicach wioski i nie pozwoli na to, by dzieciak trafił w jego ręce. Nie ważne jak Naruto silny był.

Stanęli przed jej gabinetem, a Naruto nie kwapiąc się nawet by zapukać, wszedł z uśmiechem do środka. Za biurkiem siedziała Piąta Hokage mierząc go groźnym wzrokiem. Nagle blondyn z przerażeniem spojrzał wpierw na drzwi, a potem na Tsunade. Przez chwilę spoglądał w tę i, w tę utrzymując silnie napiętą ciszę, po czym klęknął przed biurkiem Hokage, łapiąc się za włosy, jakby chciał je sobie wyrwać.

-O boże! Przepraszam! Nie powinienem ot tak sobie wchodzić! Moja osoba to porażka. Powinno się mnie zabić! Pociachać! Ugotować i zjeść! Moja egzystencja nie jest godna, by przebywać w tym pomieszczeniu. Mogę skalać je swoją osobą! A co jeśli budynek dostanie przeze mnie udaru? Jakiejś traumy? Chyba się zabiję... Rzucę się z głowy Czwartego!- Wyjąkał blondyn i ruszył pospiesznie w kierunku drzwi.

-Uzumaki!- Warknęła Tsunade, z przerażeniem obserwując zachowanie chłopaka. Naruto zatrzymał się i odwrócił głowę w jej kierunku.- Zawsze to robisz, nic się nie stało. Podejdź tu i usiądź.- Wskazała ręką na krzesło przed biurkiem.

-Tak jest!- Naruto jednym susem, siedział na białym, plastikowym krześle.

-Doszły mnie słuchy, że planujesz wyruszyć niedługo, na ponowną wyprawę, by sprowadzić z powrotem Sasuke.- Mówiła, a w jej głosie, można było wyczuć niebezpieczny gniew.- Co gorsza, nie miałam być tego świadoma...

-Przepraszam! Naprawdę jestem kompletnym idiotą, który nie posiana za krzty rozumu. Powinno zamknąć się mnie na oddziale zamkniętym i traktować jak psa, nie zasługuje na to by latać beztrosko po wiosce.... najlepiej jakimś kaftanem bezpieczeństwa mnie potraktować... jestem do niczego...

Niebieskie oczy napełniły się łzami.

Tsunade nieświadomie wstała, przyglądając się z rozszerzonymi źrenicami w przedstawienie Naruto.- "Pewnie chce się w ten sposób wymigać od kary"- Pomyślała.

-Nie bądź głupi Uzumaki, Nikt z wioski nie miałby czasu, aby prowadzić cię za rączkę na oddziale zamkniętym.- Stwierdziła.

Z oczu blondyna tryskały łzy. Wstał i skulił się w kącie.

-Naprawdę jestem do niczego, nie nadaje się nawet jako pacjent w psychiatryku. - Mówił bardziej do siebie, histerycznym głosem, nieświadomie wbijając paznokcie w skórę, do takiego stopnia. że zaczęła mu lecieć krew.

-USPOKÓJ SIĘ!-Wrzasnęła Tsunade siadając na miejscu.- Najlepiej będzie jeżeli teraz wyjdziesz i ochłoniesz.

Naruto spojrzał na nią z przerażeniem.



--------



Sakura, stojąca koło drzwi, tak by Tsunade nie mogła jej zauważyć, zapisała w zeszycie:

"Ramen Rozpaczy- Wywołuje niekontrolowaną panikę, najczęściej spowodowaną z błahego powodu".

Uśmiechnęła się do siebie i zamknęła zeszyt.

-Pełen sukces.- Mruknęła.


------------



-Wynoś się, ale już- Powiedziała, zirytowana Hokage, widząc przerażenie w oczach młodego shinobi.

Tymczasem, z chwilą, przerażenie Naruto zaczęło się mieszać ze zdziwieniem. Przyglądał się fali emocji, przepływającej przez twarz blondynki.

Nagle wstał, pożegnał się i wyszedł, w postanowieniu, że zaraz pobiegnie na głowę Czwartego i rzuci się z niej, ponieważ był tak beznadziejny, że Tsunade go teraz znienawidziła.

Lecz nie była dana mu taka śmierć, bo Sakura z uśmiechem na ustach, zaciągnęła go do jego mieszkania.


-----

Pewnie nie było śmieszne. Postaram się o większe poczucie humoru.